Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOTYWACJA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOTYWACJA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 stycznia 2016

Czym jest sukces? ROZWÓJ OSOBISTY OD KUCHNI

SUKCES rozwój osobisty od kuchni

 
Dziś taki oto mem dla Was ;)
 
Często mówimy, że odnieśliśmy sukces, albo porażkę. Co owe słowa oznaczają? Czy wiecie?
 
SUKCES jest zrealizowaniem zaplanowanego zadania w określonym wcześniej czasie.
PORAŻKA zaś jest nie zrealizowaniem zaplanowanego zadania w określonym czasie.  
 
Takie to proste, prawda?
 
Nie powinniśmy też mówić, że coś się nam UDAŁO, bo wskazujemy tu na przypadkowość danego zdarzenia (UDAĆ  to się może wygrać w totolotka), ale gdy włożymy w dane przedsięwzięcie nasz czas, wysiłek, kompetencje i odwalimy kawał dobrej roboty to nie możemy powiedzieć, że coś się nam udało, tylko, że DALIŚMY RADĘ lub DOKONALIŚMY CZEGOŚ!
 
Zwróćcie uwagę, że wielu sportowych zawodników, którzy odnoszą spore sukcesy mówi, że DALI RADĘ - przypisując tym samym SUKCES swojej ciężkiej pracy : Sile, Uporowi, Konsekwencji, Cierpliwości, Energii Wewnętrznej i Systematyczności.
 
W swoim życiu przeczytałam już kilkanaście dobrych książek, które radzą jak dojść do Sukcesu, czyli określić czym dla nas będzie ten sukces (bo dla każdego znaczyć on coś innego), potem jak określić działania, aby krok po kroczku otrzymać oczekiwany wynik. To wszystko zdaje się być takie proste, ale wielu osobom nie udaje się osiągnąć sukcesu bo na jakimś etapie drogi czegoś zabraknie - a to konsekwencji, a to systematyczności, a to energii...
 
Dlatego warto czytać, warto znajdować swoje złote środki i wybierać to co dla nas jest najlepsze.
 
Pozwolę sobie polecić trzy pozycje, w których autorzy szeroko poruszają temat sukcesu,  które moim zdaniem godne są uwagi i warto poświęcić swoje pieniądze na zakup ich (a później flamastrem pozakreślać ważne zdania ;) oraz swój czas, aby przeczytać je od deski do deski ;)

 
 
1) "JESTEŚ MARKĄ" Joanna Milanowska- Parzydło
KLIKNIJ w okładkę poniżej, aby dowiedzieć się więcej
 
http://www.zlotemysli.pl/new,sukceszagusand,1/prod/13078/jestes-marka-jak-odniesc-sukces-i-pozostac-soba-joanna-malinowska-parzydlo.html
 
 
2) "MÓZG - FABRYKA SUKCESU" Anna Urbańska
KLIKNIJ w okładkę poniżej, aby dowiedzieć się więcej
 
http://www.zlotemysli.pl/new,sukceszagusand,1/prod/13117/mozg-fabryka-sukcesu-anna-urbanska.html
 
 
 
3) "Prawa Sukcesu Napoleona Hilla"
KLIKNIJ w okładkę poniżej, aby dowiedzieć się więcej
 
http://www.zlotemysli.pl/new,sukceszagusand,1/prod/12645/prawa-sukcesu-w-pigulce-oprac-maria-anna-furman.html
 
 
Nad ta pozycją warto się chwilę zatrzymać. Napoleon Hill był niekwestionowanym guru czegoś co zwykliśmy nazywać ROZWOJEM OSOBISTYM . Wiele jego cytatów na stałe wpisało się do kanonów mądrości w tej dziedzinie.
 
Pragnę szczególnie zachęcić do przeczytania tej książki.
 
Pobierz jej darmowy fragment klikając TUTAJ
 
Pamiętaj : ludzie, którzy się nie dokształcają i nie szkolą cofają się ;)


sobota, 9 stycznia 2016

nie narzekaj że masz pod górkę skoro zmierzasz na szczyt ROZWÓJ OSOBISTY OD KUCHNI

nie narzekaj że masz pod górkę skoro zmierzasz na szczyt ROZWÓJ OSOBISTY OD KUCHNI
 
Za każdym razem, gdy przyjdzie Ci na myśl, że chcesz zrezygnować z realizacji swoich planów i marzeń przypomnij sobie ten obrazek. Jeśli masz jasno nakreślone cele do zrealizowania, postępujesz zgodnie z ustalonym harmonogramem to znaczy, że zmierzasz na szczyt - do celu. Jeśli pojawią się przeciwności losu i trzeba będzie plany zmodyfikować, na chwilę się zatrzymać to to zrób,
a nie zawracaj z wcześniej obranej drogi.
 
Jadąc rano samochodem do pracy, gdy zapali się czerwone światło to po prostu musisz chwilę poczekać. Przecież nie zawrócisz, bo jeszcze zaliczysz wylotkę z pracy. Do szkoły chodzisz, bo musisz, no bo tak. Przecież nie przerwiesz edukacji w połowie.
 
To dlaczego tak często REZYGNUJESZ ze swojego szczęścia,
gdy zapali się czerwone światło? 

czwartek, 10 września 2015

OPINIA O SZKOLENIU "KOBIETA NIEZALEŻNA" KAMILI ROWIŃSKIEJ

Cześć!
Zapewne wiele z Was drogie panie, zaglądające raz po raz na mojego bloga słyszało już o książce Kamili Rowińskiej „Kobieta Niezależna .  Jakiś czas temu pisałam o niej recenzję, którą możecie przeczytać TUTAJ. Zachęcam do jej zakupu każdą panią, która czuje, że zasługuje w życiu na więcej, albo może znajduje się na jakimś życiowym rozdrożu i nie wie co robić dalej ze swoim życiem.
 
 
Jako, że trafiła mi się okazja kupić taniej bilet na szkolenie „Kobieta Niezależna”, podczas którego Rowińska szerzej niż w książce komentuje pewne zagadnienia, postanowiłam się na nie wybrać. Szkolenie odbyło się w sobotę 29 sierpnia, w poznańskim hotelu Novotel.
 
 
Pierwszą rzeczą, która już na „dzień dobry” mnie zdumiała to ilość uczestników szkolenia (uczestników...bo było także kilku mężczyzn). Jak później się dowiedziałam na sali wykładowej siedziało około 700 osób. Team Rowińskiej uwijał się przy organizacji tego eventu jak mróweczki w mrowisku. Każda dziewczyna wiedziała za co jest odpowiedzialna i robiła to.
 
 
Jeśli chodzi o kwestie ogarnięcia tej „fali mądrych głów” to dałabym 5/5. Bardzo sprawnie zorganizowane stanowiska recepcyjne, przy których zgłaszało się swoją obecność, otrzymywało zeszyć ćwiczeń, które realizowane były podczas szkolenia, oraz opaskę na lunch (jeśli wykupiło się go wcześniej przez Internet). Kamila podpisywała swoje książki i audiobooki, a także pozowała do zdjęć ze wszystkimi chętnymi dziewczynami. Miała swojego fotografa, ale nie miała też nic przeciwko, aby robić sobie z nią tzw. Selfie ;).
Ja także pozwoliłam sobie na małą foteczkę z Kamilą.
 
KAMILA ROWIŃSKA KOBIETA NIEZALEŻNA AGATA ANDRYS
 
Stoisko z materiałami szkoleniowymi, które można było kupić w preferencyjnych cenach było bardzo dobrze zaopatrzone i honorowane były także płatności kartą.  
 
 
Ci co znają styl bycia Kamili Rowińskiej zapewne nie byli zaskoczeni. Ci co spotkali się z nią po raz pierwszy potrzebowali trochę czasu, aby przyzwyczaić się do jej poczucia humoru. Jest ona kobietą bardzo pewną siebie. Pewną, bo świadomą swoich wyników i osiągnięć. Wie, że jest najlepsza w swoich dziedzinach i nie wstydzi się tym chwalić. Wie ile zainwestowała w doskonalenie samej siebie, szkolenia z zakresu sprzedaży i rozwoju i teraz może brać KONKRETNE PIENIĄDZE za dzielenie się tą wiedzą ze swoimi słuchaczami.

 
W trakcie szkolenia odbywały się ćwiczenia, które uczestnicy wykonywali sami, zapisując swoje wyniki w zeszytach ćwiczeniowych albo w grupach. W rzędzie siedziało 8 osób i to były grupy docelowe. Dzięki temu nie było „bałaganu organizacyjnego”.
 
 
Kamila w swoje wypowiedzi wplatała dużo przykładów ze swojego doświadczenia, a także życia swoich klientów. Czuć było, że jej wypowiedzi miały także niejednokrotnie „grać na emocjach” uczestników. Zapadła mi bardzo w pamięci wypowiedź, w której Rowińska nawiązywała do swoich wspomnień z dzieciństwa. Na sali szkoleniowej panowała cisza absolutna, każda kobieta słuchała niczym zaklęta w kamień. Końcowa wypowiedź zakończona była pewnym pytaniem, które w nawiązaniu do całej opowiedzianej historii dawało sporo do myślenia. I właśnie z takimi konkretnymi przemyśleniami ruszyliśmy na długą przerwę lunchową.
 
 
Personel hotelowy uwijał się bardzo sprawnie, aby napełnić brzuszki prawie 700 osób w przeciągu godziny. Przygotowane były bufety z sałatkami, podgrzewane kociołki z zupą, oraz koszyczki ze świeżo wypieczonym, jeszcze ciepłym, chrupiącym pieczywem. Trzeba było postać kilkanaście minut w kolejce, aby nałożyć sobie porcję, ale ten czas można było miło spożytkować na rozmowie ze znajomą, lub dopiero co poznaną koleżanką.
 
 
Materiał, który omawiał Rowińska na szkoleniu faktycznie wykraczał nieco za ramy poradnikowej teorii. Osoby, które zaliczyły wpierw szkolenie bez wcześniejszej lektury „Kobiety Niezależnej” wychodziły z głową pełną wiedzy, emocji, nowych priorytetów i zdecydowanie podwyższonym poczuciem własnej wartości. Te, które już wiedziały czego mogą się spodziewać i interesują się nieco zagadnieniami związanymi z rozwojem osobistym uporządkowały sobie po prostu pewne informacje, inne przypomniały, a jeszcze inne odświeżyły.
 
 
Mnie osobiście nic specjalnie nie zaskoczyło jeśli chodzi o omawiany materiał. Wiele wspomnianych zasad stosuję już w swoim życiu i jestem bardzo zadowolona z efektów. Wiadomo, że na konkretne i namacalne efekty trzeba czekać nieraz dłuższy czas (czasem rok, czasem nawet i dwa…), ale prawdziwy sukces jest dla tych cierpliwych, systematycznych, którzy potrafią krok po kroku realizować swój życiowy plan, urzeczywistniając swoje marzenia.
 
 
Moim zdaniem warto przynajmniej raz w roku wziąć udział w takim szkoleniu, aby jeszcze pewniej stanąć na własnych nogach i powiedzieć sobie „JESTEM PANIĄ/PANEM SWOJEGO ŻYCIA I SAM/A DECYDUJĘ JAK CHCĘ ŻYĆ. MAM PRAWO DO SZCZĘŚCIA I DECYDOWANIA O TYM CO ROBIĘ I MÓWIĘ”.
 
 
Gdybym była osobą, która dopiero zaczyna swoją przygodę z odnajdywaniem samej siebie, ustalaniem swoich silnych i słabych stron, stawiającej życiowe priorytety to zapewne ten artykuł pełen byłby zasad, które Rowińska przytaczała na szkoleniu. Zapewne chciałabym się nimi podzielić ze światem, aby on wiedział, że jestem na dobrej drodze do własnego szczęścia. Ale, że już jakiś czas siedzę w tej tematyce, wprowadziłam do swojego życia wiele zmian, które pozwoliły mi stać się w pełni szczęśliwą osobą to na tym zakończyłabym swoją recenzję.
 
 
Jeśli jeszcze nie brałaś udziału w szkoleniu „Kobieta Niezależna to nic straconego. TUTAJ znajdziesz harmonogram szkoleń RBC (Rowińska Businnes Coaching). Warto kupić bilet nawet kilka miesięcy wcześniej (jak piszę ten artykuł to bilety na szkolenie we Wrocławiu, planowane na luty 2016 są w cenie 77 zł, zamiast 299 zł). Im bliżej eventu tym cena bardziej winduje w górę, aby już na miesiąc przed być najwyższą z możliwych. Tak działa marketing…
 
 
Najtańszą jednak opcją zdobycia wiedzy, którą dzieli się z nami kobietami Kamila Rowińska jest zakup książki Kobieta Niezależna w wersji elektronicznej, lub drukowanej. W najlepszej cenie kupisz te materiały TUTAJ
 
 
Zanim zdecydujesz się na jej zakup możesz także przeczytać darmowy fragment, który również znajdziesz na TEJ stronie.
 
 
Jeśli również byłaś na szkoleniu Rowińskiej, albo chciałabyś się wybrać, a mój artykuł zachęcił Cię do tego to zostaw proszę poniżej swój komentarz. Możesz także przesłać ten artykuł koleżance, która Twoim zdaniem potrzebuje zmiany w swoim życiu. 
 
 
Za wszelką aktywność którą podejmiesz, aby zmienić swoje lub cudze życie wielkie DZIĘKI ;)
Agata

piątek, 14 listopada 2014

MEGA MOTYWACYJNY KAWAŁEK

Zamknij oczy.
 
Wyobraź sobie, że właśnie spełnia się
Twoje najskrytsze marzenie.
 
Jesteś w środku swojego najwspanialszego snu.
 
Jak się czujesz?
 
Jaka muzyka towarzyszy temu uczuciu?
 
Nie od dzisiaj wiadomo, że wizualizacja swoich pragnień w
dużym stopniu przybliża nas do upragnionego celu.
 
Kiedy czegoś mocno pragniemy i całym ciałem i myślą
 staramy się czuć jakbyśmy już to mieli,  to cały wszechświat
 czyni starania aby właśnie taki był stan rzeczy!
 
Im więcej starań włożymy w wizualizację, tym szybciej
spełnią się nasze marzenia. Zatrudnijmy wszystkie zmysły,
by pomogły nam w osiągnięciu szczęścia! Zadbajmy o to,
abyśmy znajdowali się w cudnym nastroju oczekiwania.
 
Możemy więc siedzieć przy kominku, w miękkim, wygodnym
 fotelu, wannie pełnej piany, ciepłym łóżku z kubkiem
czekolady... robi się przyjemniej?
 
Zapalmy świece, wypijmy lampkę szampana - tak jak wtedy,
 gdy to czego pragniemy już będzie w naszym posiadaniu.
 
włączmy muzykę, która pobudzi
naszą wyobraźnię do działania.
 
Ja uwielbiam ten kawałek:
 
Przy nim wiem, że każdy drobny krok przybliża mnie do celu.
 
Wiem, po prostu wiem, że za jakiś czas mój blog o rozwoju
 osobistym będzie bardzo popularny, będę motywować inne
 mamy do tego, aby cieszyły się z macierzyństwa, pozostając
 przy tym sobą, ciesząc się swoimi pasjami.
Napiszę o tym książkę.
 
Będę piekła torty, ciastka, babeczki, mój blog o zdobieniu
 będzie najpopularniejszy w Polsce, napiszę poradnik dla
tych, którzy chcą zdobić swoje wypieki, a nie wiedzą jak do
 tego się zabrać.
 Nakręcę serię filmów, w których pokazywać będę jak robić
 ozdoby z lukru plastycznego.
 
Idąc dalej myślami w przyszłość wiem, że wybudujemy z
moim mężem wymarzony dom z bali i będziemy mieszkać
tam z naszymi synami.
 
A Wy jakie macie marzenia? Co widzicie pod powiekami
słuchając tego utworu? Podzielcie się tymi informacjami ze
 światem tak jak ja to uczyniłam powyżej. Obudźcie swoje
 marzenia - wyraźcie swoją intencję z katalogu marzeń -
 niech Wszechświat dowie się czego pragniecie!
 
 
Napiszcie to w komentarzu poniżej -
chcę wiedzieć, że ten blog "żyje",
że piszę dla kogoś, a nie "do lustra".
 
Chcę wiedzieć, że moje słowa trafiają w Wasze serca i
każdy wpis przybliża mnie do upragnionego celu
 
 

poniedziałek, 13 stycznia 2014

ZŁOTA MYŚL NA DZIŚ



Witaj w ten cudny poniedziałkowy poranek ;) 

Już pewnie nie raz wspominałam, że kocham poniedziałki. 

Dla mnie to magiczny dzień, bo daje wiele możliwości na nowy tydzień i 
czas na realizacje marzeń ;) 

Ale nie o tym chciałam pisać ;) 

Postanowiłam dziś,że myśli w tym tygodniu będą związane
z prawem przyciągania. 

Jest to prawo ziemskie posiadające największą moc!

Konkretnie chodzi o to, że wizje, które tworzymy w naszych 
głowach i myśli, którymi się karmimy są podwaliną pod 
realne wydarzenia, które zdarzą się w naszym życiu!

Jeśli spodziewasz się jakiegoś nieszczęścia i myślisz o nim
nagminnie bo się go boisz to zapewne je przyciągniesz. 

Jeśli myślisz, że możesz zrzucić kilka zbędnych kilogramów
i podejmiesz odpowiednie działania to rezultaty będą
zadziwiające ;) 

Pamiętaj, że wszystko ZACZYNA SIĘ W TWOJEJ GŁOWIE ;)
 
Fantastycznego tygodnia życzę!

Twoja agusand



PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!




Dzięki!

czwartek, 9 stycznia 2014

ZŁOTA MYŚL NA DZIŚ


Witaj!

Czy zdarzyło się w Twoim życiu kiedykolwiek tak, że zrezygnowałeś z pewnych działań z uwagi na niedoświadczenie i brak odpowiedniej wiedzy?

Być może bardzo mocno chciałeś się w to zaangażować, bo 
był to temat lub dziedzina, który Cię inspirował od dawna?

Może planowałeś zacząć pisać bloga, sklejać modele samolotów, 
albo ozdabiać torty lukrem plastycznym?

I co? zrezygnowałeś na starcie? 

Dlaczego? Bo nie umiałeś tego czy tamtego?

Edison też nie wiedział jak to zrobić, żeby zaczął płynąć prąd przez żarówkę i 
aby zaczęła ona dawać światło...

Zrób pierwszy krok! spróbuj! Co Ci szkodzi?

Najwyżej za piątym, czy dziesiątym podejściem stwierdzisz, że to jednak nie dla Ciebie. 

Ale podejmij pierwsze działanie! 
To jest moment przełomowy!

Być może właśnie to stanie się Twoją życiową pasją? 
Może właśnie tego ciągle szukałeś?

Nie daj się lękowi przed porażką!
 Porażka jest wtedy, gdy nie uda się nam wykonać zaplanowanych działań!

A co z ludźmi? 
Oni za 5 minut zapomną, że coś Ci nie wyszło!
Każdy z nich gna do przodu i ma własne problemy. 

A Ty za tych pięć minut pokażesz mi coś co ich zadziwi...
o tym też z resztą zapomną i wrócą każdy do swojego świata

Ale TY podejmij wyzwanie! Nie czekaj do jutra!
Właśnie teraz jest ten właściwy moment!

Powodzenia!


Twoja agusand

PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!



Dzięki!

czwartek, 5 grudnia 2013

ZŁOTA MYŚLA NA DZIŚ


Czasem nie wychodzi...życie! 

Każdy  z nas upada, przyjmuje porażki na klatę i 
zna to uczucie kiedy kolejny raz coś poszło nie tak!

Wtopina kasa w niewłaściwy biznes, źle ulokowane uczucie, źle podjęta decyzja - to wszystko jest częścią życia każdego z nas i nie można tego w żaden sposób ominąć. 

Trzeba mieć odwagę spojrzeć w oczy porażce, podnieść głowę i powiedzieć sobie "SPRÓBUJĘ JESZCZE RAZ!"...nawet gdyby to miało być piętnaste podejście do egzaminu na prawo jazdy!

Powtarzaj sobie, że dasz radę! TYM RAZEM MI SIĘ UDA! 
Pozytywne myślenie, przyciąga pozytywne wydarzenia! 

Do dzieła! 
Twoja agusand

PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!


Dzięki!

 

poniedziałek, 24 czerwca 2013

PORAŻKA :(


Treść posta możesz także posłuchać na youtube:  




Witam Cię!

Czy przypominasz sobie swoją największą życiową porażkę? Zapewne...takich sytuacji się nie zapomina. Porażka przepełniona jest negatywnymi odczuciami - smutkiem, zawodem, obniżeniem poczucia własnej wartości, pustką, utratą energii i chęci by wstać i ruszyć dalej. Ale czy zawsze nasza "porażka" w istocie nią była? 

Wiedząc już czym jest SUKCES (o sukcesie po raz pierwszy, drugi, trzeci), możemy analogicznie stwierdzić, że porażką jest BRAK MOŻLIWOŚCI DOKOŃCZENIA ZAPLANOWANEGO ZADANIA LUB ZREZYGNOWANIA Z NIEGO. Skoro coś zaplanowałeś i do tego dążyłeś, a z przyczyn bardziej lub mniej zależnych od Ciebie tej czynności nie sfinalizowałeś to faktycznie jest to niepowodzenie. Może postawiłeś sobie za wysoko poprzeczkę, wziąłeś za dużo na swoją głowę, postanowiłeś przebiec maraton nie trenując? Lepiej zacząć od malutkich sukcesików, które będą takim małym treningiem, aby w końcowym efekcie odnieść wielki i spektakularny sukces! Nie ma sensu od razu dążyć do czegoś, czego prawdopodobnie nie udźwigniemy, bo to obniży znacznie nasze poczucie własnej wartości. Osobiście nie znam człowieka, który po wielkiej porażce od razu by wstał i powiedział, że nic się nie stało i ruszył do dalszego działania. 

Porażką jest także brak możliwości rezygnacji z działania. Jeśli znajdowałbyś się w pędzącym autobusie, któremu popsuły się klocki hamulcowe, to większe prawdopodobieństwo, że zginiesz podczas kolizji autobusu, a nie podczas próby ewakuacji z pokładu. Pracując w firmie, która ma poważne kłopoty finansowe lepiej się z niej zwolnić zawczasu 
niż razem z firmą poszybować na dno, prawda? 

Wiedząc już czym jest porażka zadaj sobie pytanie, czy sytuacja za którą ją w przeszłości uważałeś w istocie, nią była? 

Skoro porażka jest czymś co może się nam w życiu przytrafić wprost proporcjonalnie do podejmowanych przez nas działań zastanówmy się jaką postawę przyjąć gdy ona faktycznie się pojawi. Na pewno nie możemy zamknąć się w sobie na wieki wieków i powiedzieć "poniosłem porażkę, chcę umrzeć, dajcie mi wszyscy święty spokój, zamykam się w sobie na wieki, moje życie nie ma już sensu". 

NIE! 

Stało się, nie ma co rozpaczać, tylko podnieść głowę do góry i powiedzieć "próbuję raz jeszcze!"...nawet gdybyś robił to po raz trzeci, dziesiąty, pięćdziesiąty. 

Ale, ale... istnieje sposób na to, by obniżyć ilość prób, które mają Cię doprowadzić do sukcesu. Jak to zrobić? To proste! 

Po porażce usiądź spokojnie, weź kartkę i długopis i wypisz sobie co mogło iść nie tak, a co było dobrze. Skoro zrobiłeś już sobie taką analizę, to zmień taktykę, popracuj troszkę nad stylem... jeśli oblałeś egzamin na prawo jazdy na teście to znaczy, że musisz troszkę jeszcze się poduczyć. Oblałeś na znajomości auta? Poproś znajomego instruktora, aby pokazał Ci raz jeszcze jak wszystko funkcjonuje "pod maską". Oblałeś na mieście? Nie ma mocnych - dokup kilka dodatkowych lekcji na mieście i poćwicz.

 Kto nie wyciąga żadnych wniosków z porażek i podejmuje dalsze działanie bez analizy co poszło źle jest albo głupi, albo nie zależy mu na tym sukcesie. 

SUKCES NIGDY NIE ZDARZA SIĘ PRZYPADKOWO! SUKCES JEST WYNIKIEM NASZYCH DZIAŁAŃ. Skoro Coś schrzaniłeś to weź to napraw i wówczas próbuj dalej. 

Amerykański pisarz Napoleon Hill, będący prekursorem literatury o osobistym sukcesie 
zwykł mawiać:  

"Wielki Edison poniósł porażkę dziesięć tysięcy razy, zanim skonstruował żarówkę elektryczną i zanim ona działała. Nie rezygnuj i nie załamuj się jeśli poniesiesz jedną, czy dwie porażki, zanim sprawisz, że Twoje plany się powiodą"

ZAWSZE WYCIĄGAJ WNIOSKI Z PORAŻEK, BO ONE SĄ PO TO, BY NAS CZEGOŚ NAUCZYĆ! ONE MAJĄ POKAZAĆ, ŻE COŚ W NASZYM PLANIE BYŁO NIE TAK, COŚ SCHRZANILIŚMY.

GŁOWA DO GÓR, HEJA KONGO I DO PRZODU! 

Pozdrawiam!
agusand

PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!

Dzięki!



czwartek, 20 czerwca 2013

O SUKCESIE PO RAZ TRZECI...I OSTATNI ;)


  
Witam Was serdecznie!

 To już ostatni post z serii "O sukcesie". Jeśli nie przeczytałeś/przeczytałaś poprzednich części (od których w sumie warto zacząć ;) to nic straconego. Poniżej masz linki do pierwszej oraz drugiej części: 



Dziś taka "wisienka na torcie", czyli uświadomię Wam 
jak to właściwie jest z tym sukcesem i czym on jest. 

Na początek pytanie: Czy myślisz, że ludźmi sukcesu są Jan Kulczyk, prezydent Komorowski, śp. Papież Jan Paweł II, Twój tata, Twoja mama, pani Stenia z pobliskiego warzywnika, czy pan Włodek, który każdego miesiąca przychodzi spisywać twój licznik, a ponadto prowadzi warsztaty gry w szachy dla dzieciaków z podstawówki, jest krótkofalowcem i każdego roku jeździ z rodzinką na wakacje zagraniczne do innego kraju świata? 

Dobre pytanie, prawda? Niby każdy z nich odniósł, czy odnosi sukcesy...tak przynajmniej myśli ogół społeczeństwa...

Ale przeanalizujmy problem troszkę głębiej...

Jan Kulczyk - znany polski biznesman, który jest uznawany za jednego z najlepszych polskich przedsiębiorców, jego pierwsze małżeństwo, z którego ma dwoje dzieci rozpadło się. 

prezydent Komorowski - głowa państwa, nie ma co dużo więcej dodawać, żona, dzieci (sporo;), podróże zagraniczne w delegacji, wizyty zeznanymi osobistościami...tylko, że kajet codziennych obowiązków zapełniony po brzegi...

 Na chwilkę się zatrzymajmy...jak myślisz- czy mając taaaaką wielką ilość pieniędzy jaką oni mają, są ludźmi szczęśliwymi i ludźmi sukcesu? Dziś PIENIĄDZ stał się wyznacznikiem sukcesu i mówiąc SUKCES myślimy nierzadko KUPA KASY, BOGACTWO, APARTAMENT, IMPREZY, 
LUX AUTA...prawda?

Idźmy dalej: Jan Paweł II - nie był zamożnym człowiekiem, nie opływał w luksusy, ale chyba był człowiekiem sukcesu? Łączył ludzi, pielgrzymował, ludzie go kochali!

Twoi Rodzice: wychowali Cię na człowieka umiejącego twórczo myśleć (bo gdyby tak nie było nie czytałbyś tej treści;)

Pani Stenia: od lat prowadzi swój malutki sklepik w którym lubisz kupować warzywa i owoce, bo zawsze są świeże, a sama właścicielka zna Cię od lat i nawet w pochmurny dzień umie poprawić Ci humor. Warto dodać, że wiele lat wstecz jej rodzice wysłali ją na studia prawnicze, których nie skończyła, bo tematyka kierunku ją przerastała i wiedziała, że to nie jest to co chce robić w życiu, zrezygnowała, pokłóciła się z rodzicami, 
ale po latach widząc jej sukces wybaczyli jej ten występek.

Pan Włodek - Nic dodać nic ująć, od lat robi to co kocha. Razem z żoną planują swoje wydatki, odkładają na wakacje. Kokosów nie ma, ale oni są szczęśliwi robiąc to co robią i jak robią. 

Wnioski?

SUKCES to zrealizowanie planów, które sobie postanowiliśmy. Tych planów, które przybliżają nas do realizacji marzeń. To są sukcesy, które powinniśmy sobie odnotowywać w naszym inwentarzu- by zobaczyć na jak wiele nas stać!

SUKCESEM jest również odrzucenie - pracy, która nas "zabija", ale jej nie zmienimy bo przecież o robotę dziś tak ciężko, zerwanie więzi z ludźmi, którzy są toksyczni i "wysysają z nas soki i energię", rozstanie z partnerem z którym przerabialiśmy już tysiące rozstań, ale wracamy do siebie, bo jakoś to znowu będzie, odmówienie przez telefon człowiekowi, który dzwoni z call center aby sprzedać nam kolejne coś czego nie potrzebujemy, Powiedzenie "NIE" jest o wiele bardziej trudne niż "TAK", ale zauważ, że ludzie którzy umieją odmówić bo szanują swój czas, plany, obowiązki, siebie są bardziej poważani w społeczeństwie niż marionetki, które "tańczą jak im się zagra", na wszystko się zgadzają, bo myślą, że wówczas ludzie będą ich kochać -
 nic bardziej mylnego.

I w końcu SUKCES to tworzenie - wymyślanie nowych rozwiązań, nowych ścieżek, które umożliwią nam robienie to czego kochamy. 

Czymże w takim układzie jest PORAŻKA? O tym w kolejnym poście ;) 

Cześć!
agusand


PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!

Dzięki!

 

środa, 19 czerwca 2013

O SUKCESIE PO RAZ DRUGI


Witam Was!

We wczorajszym poście "O SUKCESIE PO RAZ PIERWSZY" wspominałam jak dzisiejszy Świat postrzega rozumienie sukcesu, albo inaczej - co z naszych dotychczasowych poczynań sukcesem jest, a co nie (z perspektywy społeczeństwa, rodziców, nauczycieli).

Dziś odpowiedzmy sobie ja jedno ważne pytanie: Dlaczego sukces jest nam potrzebny do życia? 

Przykład: Anna przygotowała dla swojego ojca tort urodzinowy, włożyła w to bardzo dużo pracy i w efekcie wyszło małe dzieło sztuki ;) Nie dość, że piękny zewnętrznie to jeszcze smaczny w środku. Poszła do ojca, złożyć mu życzenia, a ten podziękował i włożył tort do lodówki. Anna zesmutniała i jakoś tak straciła siły i chęć do dalszego świętowania. Dlaczego? Przecież tort był piękny! Tak, był, ale Anna czekała, aż jej ojciec wyrazi słowa zachwytu, pochwali słowami "WOW, DOBRA ROBOTA", "ALE PIĘKNY TORT CÓRECZKA MI UPIEKŁA", "KUNSZT CUKIERNICTWA NORMALNIE", "PIĘKNY EFEKT, MUSIAŁAŚ SIĘ SPORO NAD NIM NAPRACOWAĆ, ALE OPŁACIŁO SIĘ". Co by się stało, gdyby ojciec pochwalił Anne? Jemu korona z głowy by nie spadła, a ona dostałaby fantastyczną DAWKĘ ENERGII, i PODBUDOWAŁABY PEWNOŚĆ SIEBIE. Sami wiecie jak to jest, gdy ktoś nas chwali za coś, co my uznajemy za osobisty sukces. 

Słowa uznania dla naszych sukcesów mają potężną MOC! Potrafią przypiąć nam skrzydła i napędzić do kolejnych działań. I chodzimy tak napompowani energią do momentu gdy ktoś nam jej nie odbierze takim zachowaniem jak w powyższym przykładzie. Wówczas spuścimy łeb i powiemy" Kurcze porażka, nie podoba mu się! Ale czemu? co źle zrobione? przecież w moich oczach to było dobre!"

Zapytacie: to jak to zrobić, aby było dobrze? 

PO PIERWSZE: ustalcie sobie SWOJĄ WŁASNĄ ścieżkę! Uświadomcie sobie co w życiu chcecie robić, czym się zająć, jakie przybrać postawy, co sobą reprezentować. Musicie widzieć cel do którego dążycie! Musicie mieć marzenia! Te marzenia to Wasze cele!

PO DRUGIE: Dążcie do ich osiągnięcia! W międzyczasie będziecie zapewne osiągać takie małe "międzysukcesy" - może to być każdy zrzucony kilogram, pozyskany klient, zrealizowany projekt. Cieszcie się z nich, czerpcie z nich powera - bo przecież to są WASZE SUKCESY! Czy komuś się to podoba, czy nie! To są Wasze sukcesy i Wy jesteście z nich dumni! Ale nie osiadajcie na laurach - LICZY SIĘ EFEKT KOŃCOWY!

PO TRZECIE - róbcie inwentarz sukcesów. Każdego dnia odnajdźcie dosłownie 5 minut na to by zastanowić się: "Co dziś udało mi się zrobić i jakie sukcesy osiągnąłem/osiągnęłam?" To Wam uzmysłowi, że te sukcesy są w Waszym życiu naprawdę obecne! To da Wam moc, siłę, chęć do dalszego działania i podbuduje wiarę w siebie i swoje możliwości!

Można? Można! Spróbujcie sami kreować swoje życie, spełniać swoje marzenia do których będziecie dążyć z uporem maniaka. Ja od kwietnia piszę tego bloga. Dlaczego? Ponieważ mam potrzebę dzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat życia i rozwoju osobistego, dzielić się tymi rozwiązaniami, które w moim życiu "zadziałały" - bo może komuś to pomoże "stanąć na nogi", zacząć coś od początku, przewartościować swój świat. Pragnę mieć kontakt z wartościowymi ludźmi, którzy tak jak ja chcą być "architektami własnego życia", a nie marionetkami, które zatańczą jak im ludzie zagrają. 

Co jeszcze robię? I co uznaję za moje sukcesy? Możecie wejść na mój fanpage do galerii i zobaczyć co jeszcze robię i oczywiście zachęcam do polubienia go ;) 


 Gdybyście teraz mięli wziąć kartkę i wypisać swoich 15 sukcesów, to co by się niej znalazło?



Jutro ostatni wpis o sukcesie, w którym spróbuję uściślić czym w takim układzie jest sukces! Zostańcie ze mną kochani, komentujcie, udostępniajcie - niech ten blog żyje Waszymi spostrzeżeniami!

Cześć!
agusand


PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!

Dzięki!

wtorek, 18 czerwca 2013

O SUKCESIE PO RAZ PIERWSZY



Witajcie ponownie! 

Na początek małe zadanie dla Was Kochani: 
weźcie kartkę i długopis i wypiszcie 20 sukcesów z Waszego życia. 

Macie? 

Dobra, to teraz ja zgaduję Wasze odpowiedzi. Założę się że z pośród Waszych "sukcesów" 
wiele z nich pokryje się z moimi: 

- dobre oceny w szkole, 
-promocja do następnej klasy,
- świadectwo z czerwonym paskiem, 
- wakacje zagraniczne, 
- dostanie się na studia, 
- obronienie pracy licencjackiej lub magisterskiej, 
- otrzymanie dobrze płatnego stanowiska w firmie cieszącej się powodzeniem na rynku pracy, 
- awans, 
- uzyskanie prawa jazdy, 
- zakup pierwszego samochodu,
- wyjście za mąż/ ożenienie się, 
- zakup domu, mieszkania, 
- otrzymanie tytułu "pracownika miesiąca",
- wyrabianie dobrych wyników w pracy,
- przyjście na świat pierwszego dziecka. 

Koniec wymienianki. Miałam rację? Czy niektóre odpowiedzi się powieliły? 

Dlaczego tak jest? Społeczeństwo "wymyśliło" nam pewien wzorzec pojęcia "sukces", narzucając jakoby co nim jest, a co nim nie jest. Te "sukcesy" zaplanowali dla nas rodzice i nauczyciele, pracodawcy i społeczeństwo. Zauważ, że w naszym kraju szanowani są ludzie z dyplomem, dobrą pracą, z obrączką na palcu, domkiem z ogródkiem, a w nim buda z psem, chodzący co tydzień z całą rodziną na Mszę Świętą i dający na tacę "papierkowy pieniążek". 

A malarze, artyści, free-lanserzy, ludzie, którzy wybierają trochę inną drogę swojej kariery? Już mają troszkę mniejsze poparcie społeczeństwa. 

Od dziecka nagradzani jesteśmy przez naszych rodziców, nauczycieli, społeczeństwo za sukcesy, które odnosimy, a których oni od nas oczekują, a jeśli postępujemy inaczej to spotykamy się z dezaprobatą. 

Zapewne nie zawsze postępowaliście tak, jak chcieli tego inni i osiągaliście "sukces", który inni uznawali za porażkę, ale dla Was było to "coś". Czy o tym również wspomnieliście w swoich odpowiedziach, czy postanowiliście także zrezygnować z uznania swojego "sukcesu" i wrzuciliście go do worka "niepamięci"?

Dlaczego? Przecież mogliście czerpać z nich mnóstwo pozytywnej energii i zadowolenia, zwiększyć zaufanie do siebie i przybliżyć się do realizacji swoich marzeń!

Teraz zdradzę Wam sekret: ludzie, którzy odnieśli i odnoszą w swoim życiu duże sukcesy nauczyli się brać odpowiedzialność za swoje czyny i sami sobie utworzyli skalę "sukcesu". Wytyczyli pewną drogę, którą chcieli stąpać, by spełnić swoje marzenia i nie zawsze ich "sukcesy" były uznawane. Ale oni się tym nie przejmują i kreują własną rzeczywistość!

Temat kontrowersyjny, wiem, ale pragnę jeszcze dodać, że nie wszystkie "sukcesy" , które uznaje środowisko muszą być od razu przez nas negowane. Myślę sobie, że każdy inteligentny człowiek powinien dostać silny "kręgosłup moralny" za dzieciaka - faktycznie zaliczyć szkołę, słuchać się rodziców, nauczycieli, bo mogłaby być jakaś tragedia, gdyby dzieciak chciał "rządzić" światem ;) Ale dzieciak dorasta, zaczyna widzieć rzeczywistość, odkrywać to co ma w środku, co mu w duszy gra i wówczas rodzice i środowisko w inteligentny sposób powinni dać mu możliwość osiągać takie "sukcesy" jakie ono pragnie. 

Temat macie do przemyślenia ;) Podzielcie się proszę poniżej swoimi komentarzami, chętnie podyskutuję ;) W najbliższym czasie o sukcesie ciąg dalszy...

Cześć!
agusand


PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!

Dzięki!

OSOBY, KTÓRE CZYTAŁY TEN POST ZAINTERESOWAŁ TAKŻE WPIS:  


O SUKCESIE PO RAZ DRUGI