Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RADOŚĆ KAŻDEGO DNIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RADOŚĆ KAŻDEGO DNIA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 stycznia 2016

DETOX czy BOTOX ?

botox czy detoks rozwój osobisty od kuchni


Cześć!
 
Gdy pogoda za oknem powoduje w nas spiętrzenie złych myśli  i z bólem serca wykopalibyśmy na dwór nawet naszego czworonożnego przyjaciela warto pomyśleć o oczyszczeniu naszego organizmu. Tak samo jak sprzątamy raz na jakiś czas generalnie nasze mieszkania, pierzemy dywany, czyścimy w samochodzie tapicerkę, tak i nasze organizmy potrzebują zostać oczyszczone. Możemy oczyścić się zarówno psychicznie jak i fizycznie i o tych dwóch rodzajach detoksu chciałabym wam dziś co nieco opowiedzieć.
 
DETOKS PSYCHICZNY
 
Gdy będziesz mieć wolny, spokojny wieczór, gdy dzieci zostaną położone spać, mąż lub żona będą na nocce w pracy przygotuj się mentalnie do tego, że to będzie miły czas tylko dla Ciebie. Zaplanuj sobie, że od danej godziny - dajmy na to od 20:00 jesteś "poza światem". Wycisz telefon, wyłącz dzwonki, nastaw w komputerze tryb offline. Przecież świat się nikomu nie zawali jeżeli jeden wieczór nie będzie Cię na Facebooku. Zamów sobie ulubione danie na telefon, albo przygotuj je sobie samodzielnie w domu jeśli sprawi Ci to przyjemność.  
 
Myśl tylko o tym, że wszystko co robisz w tym czasie sprawia Ci przyjemność i powoduje, że każdy nawet najmniejszy nerw w organizmie jest rozluźniony. Zostaw troski i problemy poza sobą. Poczuj się jakbyś był w ochronnej, szklanej kopule, w której jest miło, ciepło i spokojnie, która Cię chroni i powoduje, że złe czynniki nie przenikają w głąb.
 
Weź czystą kartkę i długopis. Po głębokim wdechu napisz:
"Ja......<twoje imię>....., jestem dziś bardzo szczęśliwa/y.. Ten wieczór należy tylko do mnie. W końcu mam czas tylko dla siebie. Moje codzinne problemy i smutki zostawiłam/em poza sobą. Jutro będę silniejsza/y, a teraz oczyszczam swoją duszę z wszystkich brudów, które powodowały, że nie byłam/em w stanie cieszyć się w pełni z każdego dnia.  Jestem wartościowym człowiekiem, mam w sobie tyle dobrych cech, siły i determinacji, aby osiągać to o czym zamarzę. Jestem wdzięczna/y <Bogu*, Wszechświatowi*, Podświadomości* - wybrać odpowiednie dla siebie określenie> za wszystkie wspaniałe doświadczenia, , które mam przyjemność każdego dnia doświadczać. JESTEM SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM!!!!

Gdy list będzie już skończony, napisz u dołu strony miejscowość i datę, schowaj do koperty, zaklej i włóż w miejsce tylko Tobie znane.

Po tej oficjalnej części możesz zrobić coś co przyniesie Ci poczucie pełnego zrelaksowania. I tylko od Ciebie zależy czy będzie to trening z Chodakowską, zjedzenie kubełka lodów czekoladowych, kąpiel w pianie i aromatycznych olejkach, czy też seans filmowy w towarzystwie lampki ulubionego wina. Zrób to co lubisz bez najmniejszych wyrzutów sumienia. To jest Twój wieczór.

Od tego momentu w chwilach złości, zmęczenia lub zwątpienia wystarczy otworzyć kopertę, przeczytać ten tekst i przywołać uczucie zrelaksowania i szczęścia, które towarzyszyło pisaniu tego listu.

DETOKS FIZYCZNY
 
Jak świat światem wiele jest metod oczyszczania naszego organizmu. Są nawet specjalne diety, które pomagają oczyścić dany narząd w organizmie. Warto pomyśleć o tym, aby w okresie zimowo-wiosennym wzbogacić swój organizm o dodatkowe składniki, które pomogą mu zregenerować się po zimie. Polecam Wam bardzo dobrą lekturę "Dieta surowa, która jest...smaczna! . Znajdziecie tam sporo przepisów na szybkie i zdrowe dania z owoców i warzyw.
 
Ja w zimie, gdy brakuje naszych smacznych, polskich owoców i warzyw ratuję się wkomponowywaniem w mój codzienny jadłospis pożywnych kiełków, które sama hoduję. Początkowo myślałam, że to smakuje jak trawa i podchodziłam do tematu jakoś sceptycznie. Na pierwszy ogień poszły kiełki lucerny, czyli alfalfy. Postanowiłam je jeść, gdyż byłam w ciąży, a ponoć zawierają bardzo dużo kwasu foliowego zalecanego kobietom w ciąży. Ach...czego to się nie zrobi dla swoich dzieci ;)  Z czasem przekonałam się, że lucerna ma w swoim składzie jeszcze wiele  innych cennych dla organizmu witamin i minerałów i nazywana jest potocznie "królową kiełków".  Jest smaczna, delikatna, idealna do jajecznicy oraz każdego dania obiadowego - nie tylko do dekoracji ;)
 
Z czasem chwyciłam bakcyla i zaczęłam robić mieszanki kiełków. Bardzo lubię łączyć lucernę z rzodkiewką i brokułem lub czerwoną cebulą. Świetne połączenie, lekko pikantne, fantastycznie wzbogaca smak sałatek z prażonymi ziarnami słonecznika, dyni i sezamu. O kiełkach mogłabym pisać i pisać. Jeśli chcielibyście zacząć swoją przygodę z własną hodowlą warto zaopatrzyć się w 2 lub 3 opakowania kiełków (lucerna, rzodkiew, brokuł) oraz podstawową kiełkownicę przelewową firmy Bio-natura. Jaki to koszt na początek? Kiełkownica około 27 zł, kiełki około 5 zł, plus przesyłka to daje maksymalnie 45 zł. 
 
Szperając w tematyce kiełków, soków oczyszczających organizm (niebawem ruszam z akcją detoksykacji organizmu sokami) natrafiłam na ciekawą stronkę sklepu Puregreen. Znalazłam tam kiełki w dobrych cenach, kiełkownice, sokowirówek moc, a także bakterie do wytwarzania domowej roboty jogurtów i kefirów, naturalne suplementy diety, bezglutenowe produkty dla alergików, zdrowe i słodkie przekąski dla dzieci i wiele innych cudów natury, o których warto poczytać. Do zakupu zachęcił mnie dodatkowo fakt, że sklep ten jest w programie Wiarygodne Opinie, prowadzonym przez porównywarkę ofert Okazje.info. Przed świętami Bożego Narodzenia także zwróciłam uwagę na to, że sklep z którego kupowałam przedmiot trudno dostępny (nawet na popularnej w Polsce platformie zakupowej) był w tym programie.  Mogłam tam poczytać opinie innych klientów o sklepie, czasie wysyłki, jakości obsługi i produktów.  Szanuję swoje pieniądze i nie lubię wysyłać ich w "kosmos".
 
Połączcie detoks psychiczny z detoksem ciała i koniecznie napiszcie mi o efektach Waszych akcji oczyszczających.
 
Pozdrawiam ;)

sobota, 9 stycznia 2016

nie narzekaj że masz pod górkę skoro zmierzasz na szczyt ROZWÓJ OSOBISTY OD KUCHNI

nie narzekaj że masz pod górkę skoro zmierzasz na szczyt ROZWÓJ OSOBISTY OD KUCHNI
 
Za każdym razem, gdy przyjdzie Ci na myśl, że chcesz zrezygnować z realizacji swoich planów i marzeń przypomnij sobie ten obrazek. Jeśli masz jasno nakreślone cele do zrealizowania, postępujesz zgodnie z ustalonym harmonogramem to znaczy, że zmierzasz na szczyt - do celu. Jeśli pojawią się przeciwności losu i trzeba będzie plany zmodyfikować, na chwilę się zatrzymać to to zrób,
a nie zawracaj z wcześniej obranej drogi.
 
Jadąc rano samochodem do pracy, gdy zapali się czerwone światło to po prostu musisz chwilę poczekać. Przecież nie zawrócisz, bo jeszcze zaliczysz wylotkę z pracy. Do szkoły chodzisz, bo musisz, no bo tak. Przecież nie przerwiesz edukacji w połowie.
 
To dlaczego tak często REZYGNUJESZ ze swojego szczęścia,
gdy zapali się czerwone światło? 

czwartek, 1 października 2015

MOJE ŻYCIE - SEN WARIATA

 
 


       Masz czasem tak, że wydaje Ci się, że to co się wokoło Ciebie dzieje to jest tylko zły sen i że za chwilę się obudzisz i wszystko będzie sielsko - anielsko? A co w tym najgorsze ? Jakoś nie możesz się obudzić, a zły sen trwa nadal.

Albo może wydaje Ci się, że każdy dzień to rozpędzony rollercoaster, a Ty nie jesteś w stanie nad nim panować?

I nagle przebiega Ci przez głowę myśl, że to co się dzieje nie jest spójne z tym co chciałbyś robić, albo potrzebujesz trochę urlopu, aby zastanowić się nad swoim życiem.

ZWOLNIJ. ZRÓB PRZEZWĘ. WYCISZ SIĘ. PRZEMYŚL.

Każdy człowiek, który potrafi stawiać sobie cele, ambitnie realizuje kolejne życiowe wyzwania w pewnym momencie bardzo mocno przyśpiesza - śpi coraz mniej, wydaje mu się, że aby osiągnąć jeszcze szybciej jeszcze lepsze efekty może dać z siebie więcej i więcej i dopnie swego.

Nic bardziej złudnego. Tylko serce potrafi cały czas wykonywać swoją monotonną pracę przez całe nasze życie i nie potrzebuje odpoczynku. Każdy zaś organ w naszym organizmie ma swoje maksimum i minimum energetyczne - czyli czas, w którym się regeneruje i odpoczywa. Dzień jest od działania, noc od regeneracji.  I choćbyśmy chcieli nie wiem jak mocno to zmienić to skazani jesteśmy na niepowodzenie.
 
Wcześniej czy później należy podejmować w życiu zmiany, na chwilę zwolnić i odpocząć. To jest czas na zadawanie sobie pytań: CZY TO CO ROBIĘ DAJE MI SZCZĘŚCIE I SATYSFAKCJĘ? Jeśli nie to czemu mam dalej brnąć w coś co nie jest zgodne z moim FLO?
 
Życie jest tylko jedno, a każdy musi przeżyć je tak, aby każdego dnia zasypiając móc sobie powiedzieć: "TEN DZIEŃ BYŁ ŚWIETNY, JESTEM SZCZĘŚLIWY!"
 
Czy Ty czujesz, że jesteś kapitanem swojego życiowego okrętu? Czy może jesteś jak ta chorągiewka na wietrze: tam gdzie zawieje to polecisz?
 
Żyj świadomie, pracuj ciężko, dąż do celu i RÓB PRZERWY NA REGENERACJĘ SIŁ I ZASTANOWIENIE NAD SWOIM ŻYCIOWYM SZCĘŚCIEM.
 
Pozdrawiam ;)
 
Agata
 
PS. Jeśli masz w głowie kłębek myśli po przeczytaniu tego artykułu to podziel się proszę nimi w komentarzu poniżej ;)

środa, 16 września 2015

WYJDŹ ZE SWOJEJ STREFY KOMFORTU

Cześć ;)
 
Na początek zróbmy małe studium przypadku:
 
Jest sobie uczeń szkoły ponadgimnazjalnej. Jego każdy dzień wygląda mniej więcej tak: 7:00 pobudka, 8:00-13:00 szkoła, 14:00 obiad, 14:30 - 19 odrabianie lekcji, surfowanie po internecie, śledzenie newsów na fejsie, 19:00 kolacja, później może jakiś jeszcze filmik,  fejsowanie i spać.
 
 
U studenta wygląda to powiedzmy podobnie, z tym, że wieczory często spędza nie u siebie w domu, tylko u znajomych w akademiku, na stancjach, na imprezach, w klubach, na piwie ;)
 
 
Wiele osób dorosłych, dojrzałych, PEŁNOLETNICH, mających pełne prawa do podejmowania w pełni świadomych decyzji w swoim życiu ma taki scenariusz tygodnia: od poniedziałku do piątku po 8 godzin w pracy (często w takiej której nie lubią, w której się męczą, która ich tłamsi i ogranicza), później wracają do domu, śpią, oglądają telewizor, grają w gierki na konsoli.
 
 
Mija rok, albo nawet i dwa...kumpel tego co był w gimnazjum prowadził bloga, zaczynał od kilku mało znaczących umów, budował własną stronę, zakładał strony innym. Dzisiaj zarabia na swojej stronie na kilka sposobów. Koleżanka studenta zaczynała na studiach z pierwszym życiowym start-upem w inkubatorze przedsiębiorczości. Szyła książeczki edukacyjne dla małych dzieci i dziś ma własną, małą manufakturę z kilkoma opatentowanymi produktami. Znajomi Kowalskiego, którego praca tłamsi i przytłacza pojechali w ciągu tych dwóch lat dwa razy na wakacje zagraniczne, zrobili remont kuchni, a na co dzień sami są sobie szefami, ponieważ założyli firmę w której zajmują się tym co kochają najbardziej - sprowadzają wina dla koneserów.
 
I tak można by mnożyć przykłady i opowiadać o ludziach którzy byliby dziś... gdyby...
 
 
Każdy z nas w zapewne w pewien sposób utożsamia się z tymi bohaterami. Tych trzech bohaterów łączy jedna wspólna cecha - swoje życie wiedli w STREFIE KOMFORTU. Robili to co bezpieczne, to co dawało im mniejszą bądź większą satysfakcję, ale przede wszystkim poczucie spokoju i bezpieczeństwa. "Nie wychylę nosa za okno, bo przecież jest zimno i mogę się przeziębić", "Nie założę własnej firmy, bo mogę splajtować", "na wakacje trzeba tyle spakować, później rozpakować, spać w nie swoim łóżku, ominie mnie kilka odcinków mojego ulubionego serialu". NO KATASTROFA!
 
 
A później tacy ludzie się dziwią, że ich omija szczęście, że oni nic z życia nie mają, nic nie przeżyli, nikt im niczego ciekawego nie zaproponował, nie otworzyli firmy i nie osiągnęli wolności finansowej, są w tym samym miejscu co dwa lata wstecz tylko, że bogatsi o kilka nowych zmarszczek, siwych włosów i treść paraseriali lub telenowel.
 
 
A teraz rozejrzyj się wokół siebie. Czy zauważasz w swoim środowisku takich ludzi? Takich, których życie jest nudne jak flaki z olejem, a oni sami skarżą się, że nic ciekawego ich w życiu nie spotkało?
 
 
Zapewne. Ale jak miało spotkać ich w życiu coś ciekawego, jeśli oni nawet nie wyszli na spotkanie z przygodą? Siedzieli w swoich skorupkach, ciepłych łóżeczkach, bezpiecznych domeczkach, w swoich STREFACH KOMFORTU, zamiast CHWYCIĆ BYCZKA ZA ROGI!
 
 
Samo nic się nie zrobi! Jeśli nie podejmiesz działania, czyli akcji, nie będzie reakcji! Musisz wyjść do ludzi, podjąć jakąś aktywność, zacząć słuchać mądre audiobooki, czytać książki, które wniosą w Twoje życie wartość, która będzie namacalna, zmienić znajomych, środowisko, zacząć biegać, pływać, poszukać ciekawej oferty wakacyjnej.
 
 
Przypomnij sobie proszę kiedy pojawiły się w Twojej głowie najlepsze życiowe pomysły? Zapewne podczas nowych aktywności.  Być może na jakiś świetny pomysł wpadłeś słuchając audiobooka z dziedziny psychologii, albo gdy byłeś z kinie z dziewczyną, lub na szkoleniu z pracy.
 
 
Nowe pomysły nigdy nie pojawią się w głowach osób, które żyją rutynowo, nudnie i nie podejmują choćby najmniejszego ryzyka. TAKA JEST PRAWDA. Brutalna, ale prawdziwa.
 
 
A teraz pomyśl sobie jak to jest z Twoją strefą komfortu? Kitrasz się w swoich ciepłych pieleszach czy wychodzisz przygodzie naprzeciwko i chcesz odkrywać każdego dnia siebie na nowo?
 
 
Ja w minioną sobotę zrobiłam coś o co się nigdy w życiu nie podejrzewałam. Do mojej biurowej koleżanki wpadła jej znajoma z prośbą aby dopisała ją do listy startowej na rajd nordic walking na dystansie 10 km.  Nordic walkig, pomyślałam? Ja lubię przecież chodzić z kijami, może też się zapiszę? 5 km robię z przysłowiowym "palcem w nosie" to co, dychy nie przejdę?  No i się zapisałam. 
 
 
W dzień zawodów przybyłam do centrali, dostałam numer startowy, "wyprawkę", chip mierzący prędkość i czas i poszłam przed siebie!  Dystans 10 km pokonałam w 1 godzinę 38 minut. Bez żadnego większego treningu, bez kilkudniowych namysłów. ZROBIŁAM TO! Dostałam pamiątkowy medal i koszulkę ;) WYSZŁAM Z MOJEJ STREFY KOMFORTU i zrobiłam coś nowego w swoim życiu! Oczywiści podczas tego rajdu z kijami przyszedł mi do głowy nowy, ciekawy pomysł do zrealizowania. Wrzuciłam już go w kolejkę na listę TO DO ;)
 
A oto dowód, że pokonałam CHYŻĄ DZIESIĄTKĘ :

środa, 5 listopada 2014

ZŁOTA MYŚL NA DZIŚ

 


Witaj przyjacielu ;)
 
Chciałam Ci dziś uświadomić, że mogło Cię nie być
na tym Świecie...ale jesteś.
 
Jesteś i poszukujesz siebie, swojej tożsamości,
 swoich talentów, swojego miejsca tu na Ziemi, swojego celu,
 swojej drugiej połówki, dziedziny, którą pokochasz
i się dla niej poświęcisz.
 
Bo gdybyś tego nie szukał, to nie czytałbyś teraz tych słów...
 
Od Ciebie zależy, czy będziesz w życiu szczęśliwy...
 
Nikt za Ciebie się nie zaśmieje, nikt też nie pomyśli
optymistycznie, że szklanka jest do połowy pełna...
 
Chcesz mieć szczęśliwe życie?
Przejrzyj tego bloga i poszukaj swojego
 "przepisu na szczęście"

środa, 26 marca 2014

POPRACUJ NAD SŁABYMI STRONAMI!


Dziś o czymś bardzo ciekawym,
 o czym zapewne nie zdawałeś sobie dotąd sprawy drogi Przyjacielu. 

Zapewne w pewnych dziedzinach nie osiągasz tak spektakularnych efektów, 
jakie spodziewałbyś się mieć. Zastanawiasz się dlaczego w pracy tak długo musisz czekać na awans, albo fantastyczne wyniki sprzedaży, skoro jesteś elegancki, zawsze zadbany, dobrze się prezentujesz, jesteś kulturalny w rozmowie i właściwie chodzący ideał! 

Przeanalizujmy taki przykład: Jesteś kobietą koło trzydziestki, masz jakieś 15 kg nadwagi i postanawiasz się ich pozbyć. No i co robisz? 

Kupujesz płyty Ewy Chodakowskiej i zaczynasz co dzień, lub co drugi od porannego skalpela. Do tego jeszcze raz w tygodniu pół godziny biegasz z psem. Dobrze? Chyba dobrze. 

Zmieniasz nawyki żywieniowe - zaczynasz jeść regularnie 4 lub 5 mniejszych posiłków dziennie, pić 1,5 l. wody każdego dnia. Dobrze? zapewne. 

Ale tak: pracujesz w dość stresujących warunkach i 
nie zawsze umiesz zapanować nad swoim stresem. 

Przetrzymujesz w sobie cudze problemy jak w koszu na śmieci, mało tego: mielisz je w głowie i analizujesz na wszystkie możliwe sposoby. Raz po raz wpadnie jakiś batonik - no bo przecież w stresie jakoś sobie trzeba poradzić. 

W weekend wpada Anka, obalacie flaszkę wina i 
oglądacie zaległe seriale. I zaczynasz od nowa tydzień.

 Czy zostały wyłapane słabe strony tej "diety"? Zapewne ;) 

Po pierwsze oczyść swój umysł. Przestań się martwić cudzymi problemami - przecież masz wystarczająco dużo swoich! W stresujących warunkach zacznij działać spokojniej - te batoniki nie są Ci do niczego potrzebne! I oczywiście ogranicz alkohol ;)  

Jeśli jesteś sprzedawcą, który umawia się na spotkania z klientami przez telefon, później prowadzi interesujące prezentacje, finalizuje swoje spotkania zamówieniami, ale nie osiąga takich celów jakie oczekuje, to może na jakimś etapie coś działa niewłaściwie? Może nie umiesz zamykać odpowiednio sprzedaży, może za bardzo zanudzasz, może obawiasz się rozmów telefonicznych z klientem i twój ton i przekaz nie są spójne? Przyczyn może być wiele. 

Dlatego tak ważnym jest aby usiąść, przemyśleć wszystko krok po kroku, przeanalizować samemu ( lub z doradcą) co tu w tym wszystkim nie pasuje. Należy to sobie uświadomić! Później sięgnąć po materiały, które pozwolą ci podszlifować wiedzę na dany temat, wprowadzić wiedzę w czyn, popraktykować jakiś czas i może się okazać, że licho nie było wcale takie straszne. Wówczas słabe strony mogą stać się silnymi stronami, Ty odnajdziesz w sobie nowe pokłady energii i motywacji do pracy, a cały skomplikowany mechanizm działań wykonywanych przez Ciebie zacznie działać harminijnie! 

Powodzenia! 

Twoja agusand

PS. Znasz kogoś kto boryka się od pewnego czasu z jakimiś problemami i nie za bardzo wie jak sobie z nimi poradzić? Proszę daj mu linka do mojego bloga - może któryś z moich wpisów ruszy w nim tryby, które pozwolą mu na wprowadzenie zmian. 
Ciebie to nic nie kosztuje, a Twojemu przyjacielowi może odmienić całe życie!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

ZŁOTA MYŚL NA DZIŚ



Zapewne masz w swojej pamięci ukryte wspomnienia o miejscu, 
które jest w Twoim życiu szczególnie ważne.

Być może jest to miejscowość wypoczynkowa, gdzie pierwszy raz podczas wakacji nad morzem czy w górach doszło do wybuchu wielkiej miłości, pierwszego pocałunku, oświadczyn, 
jakiś wzniosłych odczuć duchowych, czy religijnych...

Może jest to miejsce do którego w młodości uciekałeś podczas kłótni z rodzicami, 
przyjaciółmi, problemów w szkole...

Może jest to ławeczka w pobliskim parku, gdzie siadałeś i pisałeś dziennik, pamiętnik, jakaś zaszyta w głębi kamienic knajpa na Starym Rynku, gdzie Ty znasz wszystkich i wszyscy znają Ciebie. 

Nieważne gdzie to jest. Ważne, aby powrót w myślach do tego miejsca budził w Twoim sercu i umyśle pozytywne odczucia, aby równoważył złe emocje, które Cię dopadają. 

Często fizyczne lub myślowe udanie się w TO miejsce powoduje, że ładujemy swoje akumulatory energetyczne, zyskujemy nową chęć stoczenia walki z rzeczywistością, która nie zawsze jest naszym sprzymierzeńcem. 

Takie miejsce warto jest poszukać we wspomnieniach z dzieciństwa i wczesnej młodości, bowiem właśnie w tym okresie przeżywamy wiele rzeczy najbardziej i najgłębiej. 

Nasz AZYL będzie zawsze na nas czekał w momentach, gdy będzie potrzeba rozładowania "złych" emocji i naładowania naszych energetycznych akumulatorów. 

Wykorzystajmy potencjał drzemiący w naszych wspomnieniach i magicznych miejscach ;)  

Pamiętajmy tylko, aby "to miejsce" odwiedzać tylko w momentach, gdy jest to absolutnie niezbędne, aby nie przedobrzyć i nie odciąć się za bardzo od rzeczywistości. 

Napiszcie proszę w komentarzu poniżej, czy macie swoje "duchowe" azyle i jakie są wasze doświadczenia z "terapeutycznego korzystania" z pobytów w tych miejscach.

Wasza agusand


PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!

Dzięki!


czwartek, 16 stycznia 2014

ZŁOTA MYŚL NA DZIŚ



Mówiłam "NIE PATRZ!"


Tak właśnie moi drodzy czytelnicy działa Wasz umysł ;) 

Nie rozumie on słowa "NIE"! 

Właściwie na tej plaży mógłby leżeć ktokolwiek i cokolwiek, 
ale widząc tekst "Nie patrz na to" i tak byście spojrzeli. 

Zastanawialiście się czasem dlaczego pomimo, że mówiliście sobie "Nie chcę się przewrócić na tych łyżwach", "Nie chcę wlecieć na ściąganiu", "Nie chcę aby mama znalazła tę paczkę fajek w mojej kurtce" działo się totalnie odwrotnie? 

A później pretensje do całego Świata, że prawo przyciągania nie działa, 
że to bujdy na resorach, że już nigdy w to nie uwierzycie. 

Prawo przyciągania działa! Ale trzeba generować w głowie odpowiednie myśli. Gdy nasz synek był ciężko chory i leżał w szpitalu powiesiłam obok łóżka kartkę z hasłami: "Każda komórka w tym małym ciele regeneruje się", "Synek zdrowieje z każdą minutą", "Cała energia wszechświata spływa na to małe ciałko pracując nad przywróceniem mu harmonii", "Paskudna choroba opuszcza twoje ciałko!"...i tym podobne. Czytałam te hasła "w głowie" kilkadziesiąt razy na dzień i niemalże wyobrażałam sobie jak to wszystko się dzieje. Syn spał, a ja dokładałam wszelkich starań, aby dobrymi myślami pomóc mu wyzdrowieć. 

Wiem, że lekarze także zrobili wszystko, aby wyzdrowiał, ale nawet boję się myśleć co by było gdybym ja - MATKA pogrążyła się myślami typu "Nie chcę aby on ..." ...no wiecie. Nawet nie chcę w głowie tej myśli generować, aby nie przyciągać zła. 

Tak to właśnie działa. Chcecie schudnąć? Nie myślcie "Nie chcę być gruba/y", myślcie "Chcę mieć piękne, zdrowe, szczupłe ciało". Chcecie zdać w końcu egzamin na prawo jazdy? Wyobraźcie sobie siebie wychodzących zza drzwi WORDU z kartką na której jest napisane "Egzamin zaliczony wynikiem POZYTYWNYM". I tak dalej i tak dalej. 
Nie ma takiej myśli, aby nie można jej było wygenerować w sposób pozytywny. 

Ja tę zasadę stosuję od niepamiętnych czasów i wierzycie, czy nie wierzycie, 
ale zawsze mi się udaje przyciągnąć to o czym mocno myślę. 

I właśnie o tym "mocnym myśleniu" będzie w kolejnym wpisie. 


Twoja agusand


PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!


Dzięki!


poniedziałek, 9 grudnia 2013

ZŁOTA MYŚL NA DZIŚ


Mamy kolejny, cudowny poniedziałek!
Dziś znów możemy zacząć podbijanie swojego Świata!

Pamiętajcie przyjaciele, że to Wy musicie wyznaczyć sobie 
cele, kursy, kierunki waszego życiowego rejsu!

Nie pływajcie bezwładnie po falach oceanu życia - 
tacy ludzie, którzy nie wiedzą kim są, co lubią, 
co ich fascynuje są "bezpłciowi", nudni i przy nich 
nie można "wzrastać". 

Pokazujcie więc innym jaki jest wasz kurs - co lubicie, 
czym zajmujecie się na co dzień, do czego zmierzacie. 

Zdziwicie się jak prędko znajdą się ludzie chętni, aby 
dołączyć do Waszej podróży - bo płyną w tym samym 
kierunku, fascynują się podobnymi rzeczami co Wy, 
chcą wymieniać się spostrzeżeniami, podtrzymywać na duchu podczas "sztormu", służyć życiowym doświadczeniem.

Dlatego ja tak bardzo lubię ludzi, którzy pasjonują się 
rozwojem osobistym, kreowaniem swojego życia, zdobywaniem kolejnych szczytów swoich możliwości. 

Marzy mi się, aby ten blog stał się miejscem do którego zaglądać będą osoby podobne do mnie. 

Czy ktoś jest chętny na dołączenie do mojego rejsu?
 Na odpowiedzi czekam w komentarzu ;) 

Twoja agusand

PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!


Dzięki!

czwartek, 5 grudnia 2013

ZŁOTA MYŚLA NA DZIŚ


Czasem nie wychodzi...życie! 

Każdy  z nas upada, przyjmuje porażki na klatę i 
zna to uczucie kiedy kolejny raz coś poszło nie tak!

Wtopina kasa w niewłaściwy biznes, źle ulokowane uczucie, źle podjęta decyzja - to wszystko jest częścią życia każdego z nas i nie można tego w żaden sposób ominąć. 

Trzeba mieć odwagę spojrzeć w oczy porażce, podnieść głowę i powiedzieć sobie "SPRÓBUJĘ JESZCZE RAZ!"...nawet gdyby to miało być piętnaste podejście do egzaminu na prawo jazdy!

Powtarzaj sobie, że dasz radę! TYM RAZEM MI SIĘ UDA! 
Pozytywne myślenie, przyciąga pozytywne wydarzenia! 

Do dzieła! 
Twoja agusand

PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!


Dzięki!

 

sobota, 30 listopada 2013

O SPEŁNIONYM MARZENIU I WAŻNYCH DECYZJACH SŁÓW KILKA


Witajcie! 

Gdy zapewne myśleliście, że mój blog umrze śmiercią naturalną ja nagle się pojawiam z powrotem i zarzucam Wam garścią dobrej energii ;) 

Po pierwsze: DLACZEGO PRZESTAŁAM PISAĆ? 
Od lipca podjęłam się z bardzo dużym zaangażowaniem realizacją dość konkretnego projektu, z którym wiązałam spore nadzieje. Każdego dnia wstawałam około 5 i systematycznie czyniłam działania, które miały mnie każdego dnia przybliżać do zaplanowanego wstępnie sukcesu. Ale od razu piszę, że nie był to żaden internetowy MLM. Gdy efekty zaczęły mnie już bardzo zadowalać - finansowo, jak i wizualnie okazało się, że nie doczytałam jednego bardzo ważnego podpunktu regulaminu i musiałam zaprzestać swoich działań. Cóż. Trochę wtopiłam. Wypiłam więc czarę goryczy, podniosłam głowę i podjęłam się kolejnego działania. Tym razem był to pewien MLM, ale po trzech tygodniach, gdy jeszcze nie włożyłam za dużo "wkładu własnego" stwierdziłam, że nie jest to zgodne z moim wewnętrznym "flo" i dałam sobie spokój. 

Po drugie: SPEŁNIONE MARZENIE!
Było w mojej głowie marzenie i wielka potrzeba serca, aby znaleźć się przy grobie bł. Jana Pawła II z pewną intencją i podziękowaniem. Było to tak silne, że gdy tylko pojawiła się okazja, by zorganizować z naszej parafii pielgrzymkę do Rzymu i Watykanu to podjęłam się działań organizacyjnych. Co prawda lecieliśmy z biurem podróży, ale część lokalną "załatwiłam" ja i udało się! Mimo, że na tydzień przed wylotem przyplątała się do synka mało ciekawa infekcja to podjęliśmy działania lecznicze i mogliśmy bezpiecznie polecieć! 

Po trzecie: WIERNOŚĆ SWOIM IDEAŁOM
 Będąc w Rzymie zdałam sobie sprawę, że muszę trochę przystopować i wyciszyć. Ostatnie kilka miesięcy miałam bardzo intensywnych - wczesne wstawanie, dużo planów na każdy dzień. Podobało mi się to, mimo, że w ostateczności musiałam zarzucić te działania.
Ważnym czynnikiem, który niejako "zmusił" mnie do przewartościowania trochę swojego dotychczasowego świata stało się ... DZIECKO. Ale nie to, które trzymam na rękach przed Bazyliką Świętego Piotra na zdjęciu powyżej, ale to które skryte jest na tym zdjęciu pod cieplutką kurteczką i pod moim serduchem. Tak...znowu jestem w wersji "dwupak" i muszę trochę przystopować, uspokoić myśli i ciało. 

DLATEGO: 
Ten czas, który spędzę w "stanie błogosławionym" pragnę poświęcić na własny rozwój osobisty, dalszy rozwój mojego bloga motywacyjnego by agusand , choć w nieco zmodyfikowanej wersji. Pragnę dawać wpisy nieco krótsze, połączone ze "ZŁOTYMI MYŚLAMI", czyli obrazkami zawierającymi kwintesencję myśli, którą pragnęła będę w danym poście przekazać. Myślę, że nie zawiodę "starych" czytelników, ale i zachęcę nowych do przyłączania się do obserwowania mojego bloga. Więcej czasu poświęcę także moim dwóm nowym-starym "dzieciom blogowym", czyli KOBIECEMU KINU i KATALOGOWI TORTÓW.

piątek, 2 sierpnia 2013

KRYTYKOWAĆ? CZY NIE KRYTYKOWAĆ? OTO JEST PYTANIE...





Witaj Przyjacielu!

Słuchałam ostatnio audiobooka M.R. Kopmeyera "Praktyczne metody osiągania sukcesu" i jedna bardzo ciekawa idea zmobilizowała mnie aby tę refleksję bardziej rozwinąć. 
Chodzi o K R Y T Y K Ę

Zapewne pomyślisz: "Żyjemy w wolnym kraju i mam prawo zarówno do krytyki jak i do pochwał, gdyż mogę swobodnie wyrażać swoje myśli i nikt mi za to nic nie zrobi".

TAK   i   NIE

Jakim jesteś człowiekiem? Czy kroczysz ścieżką swojej kariery, szukasz nowych rozwiązań, które zaprowadzą Cię do skarbca, pragniesz, by ludzie Cię szanowali i postrzegali jako człowieka sukcesu? Otóż to. Tu nie ma miejsca na krytykę. 

Zapytasz: "Dlaczego?"

Słowa krytycznej opinii skierowane pod adresem drugiej osoby (nie ważne czy to mama, siostra, przyjaciółka, kumpel, pani ze sklepu) zawsze są atakiem na ego tej drugiej osoby

Nam coś się w tej osobie nie podoba - fryzura, ubranie, make-up, zapach z ust, brudne buty, niewłaściwe zachowanie i już walimy z grubej rury nie zastanawiając się jaki efekt długofalowy przyniesie nasza niewinna krytyka (choćby nie wiadomo w jak dobrej wierze była wyrażona). 

Krytyka ZAMYKA dla nas drugiego człowieka, zaś słowa ZROZUMIENIA i WSPÓŁCZUCIA otwierają go i zachęcają do nawiązania dialogu. 

"Do niczego nie można dotrzeć narzucając komuś swój własny, pozbawiony współczucia 
punkt widzenia" - twierdzi Kopmeyer. 

Krytyka jest niczym kamień, który wrzucamy do worka swojego sumienia.

 Ludzie w stosunku do których zachowywać będziemy się bezwzględnie odwrócą się od nas wcześniej czy później. Głupie prawda? Ale prawdziwe. 

Przeciwwagą dla słów krytyki jest szczery i płynący z serca komplement oraz słowa aprobaty i pochwały. 

Należy więcej współczuć, a mniej krytykować. 

Bądź dla ludzi "lżejszy", aby łatwiej im było wynieść Cię 
do sukcesu, którego tak bardzo pragniesz!

Bernard Baruch powiedział :"Dwie rzeczy są szkodliwe dla serca- wbieganie po schodach i zbieganie po ludziach". Zbieganie po ludziach to krytykowanie ich. Dlatego daj sobie na wstrzymanie i zamiast skrytykować pochwal, uśmiechnij się, a ludzie pomogą Ci wchodzić po schodach prowadzących do twojego sukcesu. To będzie zdrowsze dla Twojego serca - zarówno fizycznie, jak i psychicznie. 


Pozdrawiam gorąco!

agusand

PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!

Dzięki!



OSOBY, KTÓRE CZYTAŁY TEN POST ZAINTERESOWAŁ TAKŻE WPIS: 
 

środa, 17 lipca 2013

SIEJ ZIARNA DOBRA I ZBIERAJ FANTASTYCZNE PLONY!



Witaj Przyjacielu!

Dzień przepiękny, więc dobrze coś dla ducha poczytać. Ja od ostatniego wpisu zdziałałam wiele pozytywnych rzeczy - między innymi dokończyłam tort podziękowań dla gości weselnych na ślub mojego brata, zebrałam manatki, rodzinę i pojechałam świętować i bawić się na weselu. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie paskudna angina ropna, która mnie dopadła, więc dziś niestety wersji audio nie będzie :( Ale jak tylko odzyskam "swój głos" nadrobię zaległości ;) 

Gdy wczoraj wybrałam się z moim synkiem na spacer doszło do mnie, że żniwa już ruszyły pełną parą. Obserwowaliśmy z zainteresowaniem kombajn, zbierający ziarna, a odrzucający słomę. Ten obrazek natchnął mnie do dzisiejszego wpisu. 

Uważam, że każdy człowiek jest siewcą - sieje dobre lub złe czyny, emocja, słowa. W zależności od tego ile zasieje jakich ziaren taki plon będzie zbierał. Gdy jesteś osobą pełną optymizmu, uśmiechniętą, mającą dla każdego dobre słowo, dającą innym radość, to dobro do Ciebie wróci. Gdy byłbyś zrzędliwym i ciągle narzekającym gburem, któremu ciągle coś nie pasuje, twierdzącym, że wszyscy naokoło są źli i niedobrzy, bo to, bo tamto 
to zapewne tak ludzie będą Cię traktować. 

To co zasiejesz, będziesz zbierać. Myślę, że warto przysiąść i zastanowić się jakim Ty jesteś siewcą i jakie ziarna siejesz naokoło. Ja mogłabym sobie zarzucić pewne braki, gdyż  są  czynności względem innych, które już dawno chciałam zrealizować, ale z braku "czasu" jeszcze czekają na swoją kolej. 

Myślę, że to dobry moment, by postanowić sobie, iż każdego dnia zasieję choć jedno ziarno dobra. Oczywiście Ciebie także do tego zachęcam ;) Jeśli nie masz pomysłu jak zacząć weź kartkę i długopis i napisz sobie kolejno dni tygodnia i przyporządkuj dobre uczynki, które uczynisz względem innych. Podsunę Ci kilka przykładów: 

1) Zadzwonię do babci/dziadka...z którymi nie kontaktowałem się od ho, ho, ho i 
zapytam co słychać,

2) Zrobię dla mojego partnera/partnerki kolacją przy świecach, 

3) Pomogę Rodzicom w jednym rutynowym zadaniu domowym
 (pranie,prasowanie, gotowanie, mycie garów :) 

4) Powiem mojemu przyjacielowi ile dla mnie znaczy w życiu,

5) Napiszę agusand miły komentarz na blogu, bo robi przecież kawał dobrej roboty ;) 

6) Powiem teściowej, że ugotowała dobry obiad, 

7) Powiem komplement koleżance (ale taki prawdziwy i szczery, a nie wymuszony ;),

8) Sprawdzę na fejsie kto ma dziś urodziny i złożę tej osobie życzenia (gwarantuję zadowolenie, gdyż każdy bardzo się cieszy, gdy ludzie pamiętają o jego urodzinach - jest w tym jakaś magia normalnie ;) 

9) Pomogę sąsiadce w zamiataniu ulicy, 

10) Sprawdzę komu potrzebna jest krew (np. na stronie KREWNIACY.PL) i wybiorę się ją oddać do najbliższego punktu krwiodawstwa. 

Jak widzisz pomysły można mnożyć, wystarczy tylko się chwilę zastanowić. 

Ale chcę Ci powiedzieć coś jeszcze.Myślę, że to ważne - gdy jest ktoś, kogo nie lubisz (a masz do tego prawo, bo nie każdego lubić się da ;) to nie zmuszaj się do robienia względem tej osoby miłych rzeczy. Twoje czyny będą wyglądały wówczas sztucznie, gdyż będziesz je robił z musu - nie będą one szczere i pełne dobrych emocji, tylko sztuczne. To się wyczuwa! Uwierz mi.

Odwzajemniaj czyjeś dobro. Jeśli ktoś zrobi dla Ciebie coś miłego - powie Ci komplement, lub zrobi cokolwiek co w Twoim mniemaniu jest "dobrym uczynkiem" warto się odwdzięczyć. Powstanie wówczas między Wami pozytywna więź...ale uwaga na pułapki...Gdy jesteś osobą niezamożną, a zorganizujesz w swoim domu pokaz drogich pościeli, a Twoja sąsiadka kupi takowy zestaw to pytanie jak się jej odwdzięczyć? No właśnie...Czy iść na pokaz do niej i kupić przedmiotów za równowartość pościeli? No właśnie...trzeba mieć łeb na karku ;) 

Także czyńmy dobro, a ono do nas wróci...bo nigdy nie wiadomo czyjej pomocy kiedyś będziemy potrzebować ;)

Pozdrawiam gorąco!

agusand


PS. Jeśli spodobał Ci się mój wpis to nie bądź anonimowym obserwatorem. Zostaw po sobie ślad - polub go, skomentuj, lub udostępnij, bo może ktoś z Twoich znajomych znajduje akurat w takim momencie życia, że te słowa dadzą mu pozytywnego kopa do działania!

Dzięki!


OSOBY, KTÓRE CZYTAŁY TEN POST ZAINTERESOWAŁ TAKŻE WPIS: